sobota, 5 listopada 2011

KULINARNY KONKURS

Gdybyście mieli za zadanie przygotować obrzydliwie "dobry" i nieprzyzwoity posiłek: śniadanie/obiad/deser/kolację
swojemu upiornemu przyjacielowi/kochankowi/wrogowi
to w jakim zestawieniu byście go podali?


Swoje jadłospisy wpisujcie w komentarzach pod tym postem do poniedziałku środy
tj. 09/11, do 21:00.
Nie zapomnijcie się podpisać :)


Najbardziej wykwintne danie zostanie nagrodzone książką "Oko za oko".

 Smacznego!

Zapraszamy na nasz fan page: KOSTNICA

10 komentarzy:

  1. No więc tak...

    Na śniadanie: kanapka z mózgiem. Składniki - jak w nazwie. Mózg smażymy tak jak schabowego i przekładamy nim bułkę. Powstaje nam w ten sposób oryginalny przepyszny "hamburger" domowej roboty, jak na załączonym linku:)
    http://www.we-dwoje.pl/p/a_i/44/12/4/7404/b/b_5_7404.jpg

    Na obiad:
    ZUPA: Zupa z grzyba rosnącego w gąsienicy. W Chinach spotkać można ciekawy gatunek grzyba, który wrasta w żywe gąsienice, aż w końcu uśmierca je i mumifikuje. O ile zwykle grzyb przyjmowany jest w suszonej formie, to zdarza się również, że robi się z niego zupę i podaje razem z gąsienicą. Prawda, że apetycznie wygląda?:)
    http://www.po-land.pl/wp-content/uploads/2011/09/obrzydliwe_potrawy_1.jpg
    DANIE GŁÓWNE: Ludzkie łożysko. Gdzie szukać - wiadomo:) Posiłek z pewnością zrobi wrażenie nawet na najbardziej zatwardziałych gościach:
    http://s2.blomedia.pl/gadzetomania.pl/images/2011/09/obrzydliwe_potrawy_19.jpg

    Podwieczorek:
    Oko tuńczyka. Jego struktura oraz sposób, w jaki oko odbija światło, nasuwa na myśl... owocową galaretkę:)
    http://www.po-land.pl/wp-content/uploads/2011/09/obrzydliwe_potrawy_2.jpg

    Kolacja:
    Balut - na wpół rozwinięty kaczy lub kurzy płód, który jest gotowany w jajku i lekko solony. Kolacja niskokaloryczna, z mnóstwem białka.
    http://www.po-land.pl/wp-content/uploads/2011/09/obrzydliwe_potrawy_4.jpg

    SMACZNEGO!:)
    MONIŚKA ST.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przystawka:
    Wyuzdane żabie udka duszone w sosie z owczych oczu, podawane w małpich czaszkach
    Zupa:
    Krem z duszonych płodów świńskich
    Danie:
    Zapiekane wykastrowane kotki z byczymi jajami w karmelowym sosie
    Szaszłyki z chrabąszczy z brokułami i papryką pieczone na psich żeberkach (kościec)
    Do picia:
    Sorbet ze zmielonych węży boa z nutką limonki
    Deser:
    Tort kawowo-lodowy z niespodzianką: kto znajdzie żywego karalucha wygrywa bonus
    Bonus:
    Wykwintny krem brulee z żołądków skunksów z odrobiną pomarańczy podawane w pucharkach zrobionych z ludzkich kości

    Ewa G. ewa@iveno.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Przysmak kanibala:
    Na śniadanko pieczone ludzkie uszka w galarecie, polane sokiem z wyciśniętego żuka gnojarza. Żuczków zużywamy do tego sztuk piętnaście. Do popicia oczywiście jedynie woda mineralna z dodatkiem larw much.
    Na obiadzik polecamy:
    zupka: ludzka posoka zaprawiana świeżo wyciśniętymi pryszczami z nastoletniego osobnika płci męskiej. Solimy według własnego uznania:
    główne danie: żołądeczek wraz z całą zawartością nadziewany plasterkami z jelita cienkiego oraz dwoma jajnikami. Dodajemy również dużo czosnku, by utrzymywał się w pomieszczeniu przyjemny aromat.
    Na podwieczorek pucharek pełen ludzkich gałek. Dla prawdziwych koneserów smaku możemy nadziać je kawałkami palców. Szczęśliwiec trafi na mleczny ząbek.
    Na kolacje podajemy podsmażane nóżki nadziewane dziecięcym serduszkiem. Nóżka oczywiście męska i nie ogolona co nada jej niepowtarzalny smak.
    Marcin - martingling@yahoo.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak wiadomo Miłości swego życia śniadanie należy podać do łóżka. Najlepiej jeśli jest to sashimi z fugu zwane też fugu sashi lub tessa. Przygotowujemy je krojąc rybę fugu w tak cienkie plastry by było widać wzór wymalowany na talerzu. Podajemy na pięknie zdobionym talerzu o szklistym wzorze, aby nasze śniadanie cieszyło nie tylko podniebienie, ale także oko. Oczywiście nie informujemy partnera o tym, że ma zjeść jedną z najbardziej trujących ryb występujących w Japonii, którą mogą przyrządzać tylko licencjonowani kucharze. Być może akurat uda nam się ją przygotować usuwając najbardziej toksyczne części, mimo że uchodzą one za najsmaczniejsze.
    Jeśli nasz Skarb przetrwał te próbę i wybiera się do pracy musimy go zaopatrzyć w drugie śniadanie. Najlepiej jeśli będzie one łatwe do przygotowania i pożywne. Świetnie nadaje się do tego ser casu marzu, zwany też "żywym serem". Dlaczego żywym? Ponieważ żyją w nim dziesiątki, a nawet setki żywych larw muchówki. Powodują one fermentacje sera, a także mają prawie centymetr długość i potrafią skakać na wysokość 15 cm. Od nas zależy czy ostrzeżemy komsumenta przed tym, że larwy wyskakując precyzyjnie trafiają w gałki oczne. Być może sam zorientuje się, że trzeba chronić oczy. Ten ser prosto z Sardynii, w smaku przypomina mocno dojrzały ser Gorgonzola. Niestety musimy ser zawieść naszej Miłości osobiście, bo jeśli zapakujemy go w papierową torebkę to z braku tlenu wszystkie larwy do niej wyskoczą.
    Po ciężkim dniu pracy nasze Kochanie zasłużyło sobie na iście królewski obiad. Jako, że jesteśmy oryginalni jako pierwsze danie podamy zupę z duchów. Potrzebne nam jest akwarium, w którym zamiast akwariowych roślinek pływają przyprawy i warzywa m.in. zielony pieprz i papryka. Rybki natomiast powinny być żywe. Wrzucamy je do zimnej wody i powoli podgrzewamy. Rybki szukając schronienia chowają się z pokrojonych łodygach. Tę tajlandzką zupę zwaną też "tom praedt" na wzór amerykańskiego mordercy Eda Geina możemy podać w ludzkiej czaszce.
    Jako danie główne podajemy tradycyjny szkocki Haggis. To owcze wnętrzności - płuca, serce i wątroba, które gotujemy w woreczku z owczego żołądka. Farsz mieszamy z mąką owsianą, cebulą i tłuszczem. Nasz Partner na pewno będzie zadowolony jeśli podamy mu do tego obiadu lampkę tradycyjnego koreańskiego i chińskiego "napoju zdrowotnego" - wina z młodych myszy. Małe myszki odbierane matce i topione z butelce z winem ryżowych długo fermentują i na pewno zachwycają niejedno podniebienie.
    Na podwieczorek, idealne do przegryzienia przy wspólnym oglądaniu telewizji są kandyzowane koniki polne nazywane "inago", które w Japonii należą do popularnych przekąsek koktajlowych.
    A na kolację coś lekkostrawnego, czyli przysmak prosto z Meksyku - taco z dodatkiem escamoles. Escamoles to jaja gigantycznych, wyjątkowo jadowitych czarnych mrówek. Jaja te mają konsystencję serka wiejskiego i przepyszny maślany smak z orzechową nutą.

    Jeśli nasz Partner przeżył wszystkie dzisiejsze posiłki zastanawiamy się co przyrządzić mu jutro!

    Dla przybliżenia dzisiejszego jadłospisu: https://lh5.googleusercontent.com/-aZvZPtmR3d4/TrmACi4x5GI/AAAAAAAAC1o/orXE-HsfrRs/s800/jedzenie.jpg



    Sosna
    sosna.aleksandra@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  5. :)
    1. Śniadanie : ślepia pawiana na woskowinie usznej, duszona kozina z nosa, siekane myszy z futerkiem.
    2. Obiad : nadziewane szczury strupami i wypryskami, bigos 'żygolino', gotowane żołądki,flaki,serca w wodzie płodowej.
    3. Deser : kisiel z flegmy i smarków, dżdżownice posypane łupieżem.
    4. Kolacja : peklowane wszy podane w berecie, ciemny ser z wysuszonej pięty, kiszone gluty z kłakami.
    Napoje do wyboru : Siuśki Weroniuśki, coca-cola prosto z wora lub miejskie ścieki.

    Bon apetit ;)

    Magda S.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bierzemy kota... no tak, wiele posiłków się od tego zaczyna. Ale ten będzie inny. Bo kota bierzemy żywego, wraz ze skórką, najlepiej jednakowoż troche przechodzonego a nie nowszy model. Potem nazywamy go Miszcz SuSzef i karmimy. Karmimy zmutowaną sałatą i papierem toaletowym, dorzucamy kijanki z bajorka co zawsze o północy dziwnie świeci i dwa szczury z trzema głowami. Co dwie godziny kotka poimy moczem ciężarnej krowy. Koniecznie brązowej! Inny kolor nie wchodzi w rachubę. A potem czekamy. Czekamy... raczej niedługo.
    Z pozyskanej z kotka, który wyrócił się na drugą stronę tworzymy zgrabną prezerwatywkę i wypychamy. Tylko z ładną miną nie tylko na twarzy, bo w pracy należy zachować pozytywny humor - gotuj sercem ;)
    Kiełbaskę gotujemy w lekko oolonej wodzie z dodatkiem melisy i macierzanki, zalewamy mietowym sosem i dekorujemmy prawym okiem teściowej - lewe i tak ma szklane ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śniadanie "Zemsta zdradzonej"
    (z zajazdu Wieczna Panna)

    Jajecznica po kastracku z parówką Ă la fallus, kawa "Czarna polewka"

    Do wykonania śniadania potrzebujemy:
    - 2 jajka
    - 1 parówkę
    - ok. 50 ml krwi
    - kawę mieloną
    Wszystkie te składniki ma Twój były-zaproś go na śniadanie, ogłusz i zwiąż! Jajka wybij na patelnię i porządnie przypal. Parówkę gotuj "przy ciele" pół godziny(!)-sama odpadnie. Kawę parzymy i dodajemy krew.
    Tak przygotowane śniadanie podajemy byłemu (temu samemu byłemu) jeżeli jeszcze żyje ;P

    Zestaw obiadowy "Aborcja smaku"
    (z baru U Położnej)

    Zupa "Płodowianka"

    Potrzebujemy:
    - 3-5 miesięczny płód
    - 2l wód płodowych
    - sól "życia"
    (nie używamy pieprzu- pieprzenie napewno już było)

    Płód dzielimy na półtuszki, usuwamy serce, płucka, oczy, usta i pępowinę. Obie półtuszki gotujemy w wodach do miękkości i wyjmujemy. Jedną odkładamy-posłuży do przyrządzenia II dania), drugą rozdrabniamy i wrzucamy ponownie do wód, solimy do NIEsmaku (ok. 1 kg soli).

    Najlepiej smakuje z wyrzutem sumienia...

    Danie drugie "Gorzki żywot"

    Potrzebujemy:
    - 1 gotowaną półtuszkę płodu
    - 1 pępowinę
    - plik "zielonych"
    - olej
    - 2 ziarnka gorczycy

    Półtuszkę kroimy w kostkę i smarzymy. Pępowinę gotujemy z gorczycą i przyrządzamy purée. Plik zielonych szatkuje my, lecz nie za drobno.

    Podajemy, zwyczajowo życząc miłego skrobania w brzuszku (!!)

    Deser "Słodkie zabójstwo"

    Składniki:
    - 1 serce
    - 2 płucka
    - 2 gałki oczne
    - usta
    - cukier
    - sok z cytryny

    Cukier karmelizujemy, w połowie tego procesu dodajemy całe serce i lekko przypalamy w karmelu. Płucka gotujemy około 15 min i dokładnie mixujemy z sokiem z cytryny.
    Na środku talerza układamy "otwarte" usta i wkładamy z nie serce. Wokoło ust nakładamy pastę z płuc i układamy na niej oczy.

    Podając pamiętajmy by oczy spoglądały na jedzącego-niech z "ich spojrzenia" wyczyta: SMACZNEGO!

    Kolacja "Zombi MAX"
    (u mnie w domu)

    Potrzeba:
    - 2 ręce
    - 2 nogi
    - 1 głowę
    - 1 nie potroszony korpus
    (najlepiej jak same przyjdą-jeszcze w jednym kawałku (to się nazywa człowiek))

    Kolację rozrywamy na strzępy, bierzemy pierwszy lepszy gnat i jeeeeeemy!!
    Ja lubię przy kolacji oglądać TV Cmentarz ;)

    Marek Syndyka

    OdpowiedzUsuń
  8. Jako osoba lekko mściwa, zaserwowałabym specjalne dania trzem osobom, które wyjątkowo zalazły mi za skórę.

    Oczywiście trzeba również zadbać o odpowiednią atmosferę. W ciemnym, piwnicznym pomieszczeniu postawiłabym zgniły drewniany stół, który zdobiłby ubrudzony kałem obrus z wyraźnymi plamami moczu Popuszczającej Zośki oraz nasienia Zboczonego Zenka. Półmrok w pomieszczeniu rozświetliłyby paskudne i śmierdzące świece z tłuszczu świni z domieszką brodawek Wiedźmy zza górki.

    Na chwiejącym się i rozklekotanym fotelu posadziłabym moją okropną demonicę teściową, by w przypływie szczęścia złamała krzesło i potłukła pupę, obok natomiast na ogromnym pluszowym fotelu, 'pachnącym' wieloletnią pleśnią - teścia. Była dziewczyna mojego ukochanego mężczyzny, musiałaby się zadowolić kojcem brudnego psa.

    Czas na przystawkę!

    Potrzebne mi będą brudne talerze, ohydne sztućce z zaschniętym jedzeniem oraz miseczka do sosu.

    Na przystawkę podam roladki z surowej wątróbki, żołądka knura oraz muchomorów. Żeby wyglądały jeszcze bardziej nieapetycznie, farsz włożę do jelita trupa i dodam do środka dużo zwierzęcej żelatyny. Kiedy Zrobi się z jelita nieprzyjemna galaretka, pokroję je na niewielkie kawałeczki 'na jeden kęs!' i podam z sosem z nasienia okolicznych chłopów.

    Zupa z trupa!

    W porządnej kuchni nic nie może się zmarnować prawda? Więc najpierw poproszę mojego przyjaciela, by wymoczył swoje stopy w garnku wody (och uwierzcie, nie ma nic gorszego niż smród jego stóp po 12 godzinach w glanach, następnie dodam nogi i ręce trupa, z którego pobrałam wcześniej jelito i zacznę gotować wywar w masce przeciwgazowej. Dodam zgniły mózg, dwie czarne rzepy, cztery roczne jajka, sierść wyczesaną ze zwierząt ze schroniska, cztery poranne kały i 36% śmietankę, co by nie było, że jestem taka okrutna!

    Podam do w głębokich talerzach, przyozdobię grzybami psinkami i wrzucę do każdej michy nogę lub rękę, zależy co komu się trafi.

    Obiadosos obrzydliwosos..

    Na obiad podam żebra marynowane w moczu chorych i starych ludzi z dodatkiem kilograma pieprzu, garści papryczek chilli razem z pestkami oraz natarte obrzydliwie brudnym odbytem. Wszystko spalę w piekarniku i rzucę jak psu na pożarcie.

    Om nom nom nom.

    Pozdrawiam, Paulina Babiuch. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. A więc DESER KRÓLEWSKI (czy muszę dodawać, że dla śmiertelnego wroga?).

    Podanie: Jak najpiękniejszy pucharek z naszej zastawy. Aby wywołać odpowiednie wrażenie... wskazany kryształ.

    Przygotowanie: (wymaga nieco poświęcenia z naszej strony, ale czego się nie zrobi, żeby wroga wykończyć?:). Należy łyknąć sobie jakichś ziółek na poprawę pracy jelit. Tak tak - dobrze czytacie. Łykamy i odczekujemy. Kiedy żołądek skieruje nas do WC w wiadomym celu, nasz kryształowy pucharek zabieramy ze sobą, aby go wypełnić czekoladowymi lodami.

    Polewa: Nasze lody należy jeszcze przystroić polewą. W tym celu można po prostu sprowokować wymioty "mechanicznie" bądź poprzez zjedzenie np. czegoś, czego bardzo nie lubimy. Im więcej różnorodnych potraw zjemy, tym efektowniejszą uzyskamy polewę.

    Zakończenie: Deser - dla czystego szyderstwa - ozdabiamy srebrną łyżeczką o efektownie profilowanej rączce.

    SMACZNEGO!
    MONIŚKA ST.

    P.S. Mogłabym wam podesłać link, jak taki deser wygląda w praktyce, ale może uznalibyście to już za lekką przesadę?;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Strasznie ubolewamy nad tym, że tylko jedna książka jest do rozdania. Spisaliście się na megal - Wasze menu są rewelacyjne!!! Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem... Niemniej jednak "Oko za oko" wędruje do ... Marcina.

    A oto przesmaczne, proste i zabójcze menu:

    "Przysmak kanibala:
    Na śniadanko pieczone ludzkie uszka w galarecie, polane sokiem z wyciśniętego żuka gnojarza. Żuczków zużywamy do tego sztuk piętnaście. Do popicia oczywiście jedynie woda mineralna z dodatkiem larw much.
    Na obiadzik polecamy:
    zupka: ludzka posoka zaprawiana świeżo wyciśniętymi pryszczami z nastoletniego osobnika płci męskiej. Solimy według własnego uznania:
    główne danie: żołądeczek wraz z całą zawartością nadziewany plasterkami z jelita cienkiego oraz dwoma jajnikami. Dodajemy również dużo czosnku, by utrzymywał się w pomieszczeniu przyjemny aromat.
    Na podwieczorek pucharek pełen ludzkich gałek. Dla prawdziwych koneserów smaku możemy nadziać je kawałkami palców. Szczęśliwiec trafi na mleczny ząbek.
    Na kolacje podajemy podsmażane nóżki nadziewane dziecięcym serduszkiem. Nóżka oczywiście męska i nie ogolona co nada jej niepowtarzalny smak".

    Marcin - odezwiemy się do Ciebie na mejla. Gratulacje!

    Jeszcze raz bardzo dziękujemy za wspólną zabawę!
    Niebawem kolejne wyzwanie! :)

    OdpowiedzUsuń